Po krótkiej przerwie, spowodowanej sezonem urlopowym, wracamy z serią wywiadów z absolwentami pierwszej edycji studiów podyplomowych "Marketing Sieciowy i Mikroprzedsiębiorczość". Dzisiaj mamy dla Was pierwszy w tej grupie męski punkt widzenia, czyli wywiad z Arturem Łanowskim, którego przygoda z MLM-em rozpoczęła się od słowa "Nie".
Poprzez artykuły publikowane w Czytelni chcemy promować branżę MLM i sprzedaży bezpośredniej. Jeśli chciałbyś poinformować nas o ciekawym szkoleniu lub innym wydarzeniu z życia Twojej firmy albo opublikować swój artykuł w Czytelni - napisz do nas
Źdźbło trawy i gwiazdy
Jak się zaczęła Pana przygoda z MLMem?
Myślę, że tak samo jak u wielu liderów marketingu, od słowa: „Nie”. Tak brzmiała moja odpowiedź na pytanie czy przyłączę się do FM Group. Było wiele powodów mojej odmowy, ale gdyby nie to spotkanie nie wiedziałbym, że istnieje coś takiego jak MLM. Tak czy inaczej rok później zgłosiłem się do chłopaków, którzy wówczas zrobili mi prezentację i powiedziałem, że zmieniłem zdanie.
Czy jest to Pana jedyne źródło dochodów?
Oczywiście, że nie. Staram się jak najlepiej gospodarować zarobione przede mnie środki i dobrze zarządzać kontaktami. To przynosi mi dodatkowa „pensję”.
Jest Pan w grupie osób, które jako pierwsze skończyły kierunek podyplomowych z Marketingu Sieciowego i Mikroprzedsiębiorczości. Dlaczego zdecydował się Pan na udział w tych studiach?
Po pierwsze dużo dobrego słyszałem o tym projekcie oraz o jego twórcach. Po drugie chciałem poznać osoby dużo bardziej doświadczone ode mnie. Po trzecie zawsze jestem tam, gdzie zaczyna dziać się coś ciekawego. Ta mikstura okazała się być prawdziwym sokiem z gumi-jagód. Polecam.
Jakie zajęcia podobały się Panu najbardziej, były najbardziej przydatne dla Pana własnego biznesu?
Zajęcia z Marcinem Markowskim oraz Kamilą Molińską. Podoba mi się styl ich pracy. Wywarli na mnie duży wpływ, zainspirowali mnie do zmian i do działania. Polecam. Nie było mnie na kilku zajęciach, dlatego nie o wszystkich wykładowcach i wykładach mogę coś powiedzieć, niestety.
Czy studia zmieniły Pana postrzeganie biznesu MLM?
W pewnym stopniu tak. Pozwoliły mi lepiej zrozumieć cały system oraz ludzi w niego zaangażowanych. Studia otworzyły mi oczy na obszary, których nie znałem lub nie rozumiałem prawidłowo. Poznałem również mnóstwo stylów zarządzania oraz narzędzi i mechanizmów pomagających rozwinąć mój własny biznes.
Co, poza pieniędzmi, zawdzięcza Pan działalności w MLM-ie?
Długo by wymieniać. Na pewno nauczyłem się wielu rzeczy, zdobyłem sporo umiejętności, lepiej zrozumiałem otaczający mnie świat i ludzi. Multi-level marketing pozwolił mi poznać mnóstwo ciekawych osób, nabrać dystansu do siebie i innych, odróżnić to co jest ważne dla mnie od tego co jest ważne dla innych. Nauczyłem się również łączyć pracę z codziennym życiem.
Co poradziłby by Pan początkującym adeptom MLM-u?
Znaleźć odpowiednią firmę oraz produkt i nie bać się poświęcić temu sporo czasu, znaleźć dobrego sponsora, dobrze zaplanować swoją pracę, pracować codziennie, czyli od poniedziałku do piątku, szukać nowych rozwiązań i nie bać się podejmowania prób, słuchać mądrzejszych i bardziej doświadczonych, ale nie bezmyślnie, działać zgodnie z etyką i reagować na nieetyczne zachowania, ufać intuicji, nie zapominać o tym, co najważniejsze, uprawiać sport.
Ulubiona książka motywująca?
Biblia.
Gdzie chciałaby Pan żyć?
Kiedyś moim marzeniem było kupić własną wyspę i zasiedlić ją wartościowymi osobami, ale uprzedził mnie David Copperfield. Oczywiście jest na to alternatywa. A póki co, od przyszłego roku będę mieszkał w moim rodzinnym mieście ze względu na niesamowitą energię jaką dostarcza mi rodzina i bliscy. Zamierzam otworzyć tam szkołę tańca i zrealizować kilka artystycznych projektów. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Na czym polega dla Pana doskonałe szczęście?
Szczęście to uczucie, kiedy wstajesz rano uśmiechnięty, pełen energii do życia, z myślą, że świat jest piękny, a wieczorem, kiedy kładziesz się spać, nie możesz doczekać się poranka. Do szczęścia potrzebni są ludzie, którzy kochają Cię prawdziwą i szczerą miłością, za to jaki byłeś, jesteś i będziesz a Ty odwdzięczasz tą miłość. Potrzebna jest również wiara. To wystarczy.
Jakie błędy w biznesie najłatwiej Pan wybacza?
To bardzo szerokie pytanie. W stosunku do siebie jestem niestety bardzo krytyczny. W stosunku do innych zależy od sytuacji. Na pewno najłatwiej wybaczam wszelkie niepowodzenia jeśli widzę, że komuś coś się nie powiodło, pomimo że włożył w pracę całe swoje serce.
Najbardziej inspirująca postać?
Moja mama. Wychowała czterech facetów, przy czym braci mam tylko dwóch :)
Jest niesamowita. Podziwiam ją za wytrwałość, rzetelność, niezwykłą inteligencję, anielską dobroć, skromność, otwartość umysłu i wiele, wiele innych rzeczy. Dzięki niej przetrwaliśmy godnie najtrudniejsze chwile, na stole nigdy nie brakowało jedzenia, od szeregowego pracownika Poczty Polskiej doszła do stanowiska Dyrektora i gdyby nie skostniałość tej instytucji zrobiłaby tam porządek :). Zdobyła kilka fakultetów i dalej się uczy. Jest wzorem cnót. Jest aniołem. Nie mogę jej nie podziwiać.
Jakie cechy najbardziej ceni Pan u współpracowników?
Prawdomówność, rzetelność, samodzielność, skromność. Niby tak niewiele, ale proszę znaleźć dzisiaj takiego pracownika.
Ulubiona forma spędzania wolnego czasu?
B-boying (breakdancing). Kocham muzykę a jeżeli mogę wyrazić ją poprzez taniec zamykając się niejako w swoim świecie, cóż więcej mi trzeba? Oprócz tego lubię snowboard, sztuki walki, gokarty, paintball. Od przyszłego roku rozpoczynam przygodę z kitesurfingiem.
Co najbardziej ceni Pan u przyjaciół?
Szczerość do bólu, zrozumienie zamiast oceniania, otwartość umysłu, inspirowanie i bycie przykładem dla mnie. Jeżeli miałbym bez słowa zniknąć na 20 lat i bez słowa wrócić, prawdziwy przyjaciel przyjąłby mnie jak prezydenta a ukochał jak brata.
Pana największa wada?
Kiedyś idealizowanie świata, dzisiaj paraliżujący samokrytycyzm.
Gdyby nie był Pan tym kim jest, kim chciałby Pan być?
Nałogowym podróżnikiem.
Jaki talent chciałby Pan mieć?
Cygański talent przepowiadania przyszłości.
Pana motto?
Dwa przychodzą mi do głowy:
"Wierzę, że źdźbło trawy nie mniej znaczy niż droga, którą pokonują gwiazdy."
"Człowiekiem wielkim jest ten, kto nie zatracił w sobie dziecięcego serca."
Komentarze
-
....Wywiad ciekawy....Jego bohater ...interesujący...... " Serce ma swoje racje , których rozum nie zna " ( Pascal )
Przejdź do całej dyskusji na forum
Polecane artykuły
- Najbardziej motywują mnie podróże
- Bez celu życie staje się bezcelowe
- Flavon max Klub - Szkolenie Diament Elit & President 2011
- Źdźbło trawy i gwiazdy
- Do szkoły czas iść!
- Życie jest fascynujące
- Jestem nowym graczem
- "Nie tłumacz się, działaj!"
- Po co nam Adam?
- Super sobota z Randym Schroederem
- Coach na zajęciach fitness, cz. 3
- Coach na zajęciach fitness, cz. 2
- Coach na zajęciach fitness, cz. 1
- Nowa marka na rynku szkoleń
- Wygraj książkę Briana Tracy z autografem... i nie tylko
- 7 urodziny Colway
- Brian Tracy
- Święto FM Group
- Dlaczego warto zapraszać znajomych do Suportio?

